Uncategorized

Panika w czasach zarazy – jak sobie z nią poradzić?

Panikujemy! W mniejszym lub większym stopniu, co widać nie tylko na półkach w supermarketach i memach z papierem toaletowym w roli głównej. Ja sam, wychodząc na spacer z psem, odczuwam pewnego rodzaju wewnętrzny dyskomfort, a patrząc na ulice Warszawy, czuję się, jakbym żył w czasach apokalipsy. Po 4 dniach dobrowolnej kwarantanny niektórym z nas zaczyna pewnie powoli odbijać. A co będzie z naszym samopoczuciem za kolejne 2 tygodnie? Początkowy okres adaptacji do nowej rzeczywistości przeszedł świetnie, stanęliśmy na wysokości zadania, pytanie: w jakiej kondycji dotrwamy do końca? Czy przestaliśmy już panikować, czy dopiero zaczniemy, wystraszeni coraz bardziej tym, co z naszą pensją, pracą, planami? 

Jaka to "panika"?

Z paniką zdecydowanie lepiej poradzi sobie ten, kto potrafi ją w miarę szybko zagasić. Im dłużej nasze myśli będą błądzić po najgłębszych czeluściach, tworząc najgorsze możliwe scenariusze, tym trudniej będzie nam nad nimi zapanować. A co za tym idzie, zapanować nad trudnymi emocjami, np. nad strachem czy stresem. A jak wiadomo, stres wytwarza kortyzol, a kortyzol obniża odporność. 

Panikę biorę tutaj w cudzysłów, używam tego słowa jedynie w tym potocznym znaczeniu, ponieważ w żaden sposób nie chcę poruszać tego tematu pod kątem psychoterapeutycznym. Treści te nie są żadną wskazówką dla tych, którzy cierpią na zaburzenia psychiczne, ataki paniki czy inne choroby. Osoby takie bezwzględnie powinny pozostawać pod opieką odpowiednich specjalistów. 

Mogą to być jedynie pomocne wskazówki dla tych z nas, którzy mają tendencję do zamartwiania się, choć w obecnej sytuacji trudno o to, by ktokolwiek się czymś nie zmartwił. A zaczerpnąłem je dla Was z publikacji Dale`a Carnegie, do którego faktycznie od czasu do czasu lubię wracać. 

O co się martwię w czasach zarazy?

Co się stało, to się nie odstanie. Nie zawrócimy wirusa i nie przywrócimy stanu sprzed pandemii, więc myślenie o tym wszystkim, co już straciliśmy, co musieliśmy zmienić i co zostało zaprzepaszczone, jest bezproduktywną stratą czasu. Zamiast się tym martwić, ZAAKCEPTUJ TO i  oddziel grubą kreską. Tego już nie ma i nie będzie. Niezależnie od tego, jak bardzo jest ci teraz żal. 

Jeśli masz konkretny problem lub masę niesprzyjających myśli, czy to dotyczących pracy, finansów, kariery, czy innych trudnych sytuacji, możesz zastosować formułę Willisa H. Carriera. Ja ją właśnie w tym trudnym czasie wykorzystałem w kontekście swojego biznesu i bardzo mi pomogła, gdyż za akceptacją idzie pożegnanie strachu, plan działania i otwartość na to, co nadchodzi. 

A więc:

Zadaj sobie pytanie, co najgorszego może ci się faktycznie przydarzyć? Innymi słowy, jakie mogę być najgorsze konsekwencje tego, co się właśnie dzieje. 

Przygotuj się psychicznie na przyjęcie tego, jeśli faktycznie będzie trzeba.

Potem spokojnie, wychodząc od najgorszego, zacznij ratować, co tylko się da. Możesz przecież to robić na wszystkie możliwe sposoby.

Zacznij ratować, a więc w moim rozumieniu: ZACZNIJ DZIAŁAĆ. 


Jak zacząć działać?

Waite Phillips, jeden z najpoważniejszych nafciarzy w Oklahomie, powiedział: „Moim zdaniem ciągłe rozmyślanie o naszych problemach ma sens do pewnego momentu. Potem tylko powoduje zmartwienia i niepokój. Przychodzi czas, kiedy musimy podjąć decyzję, działać i nie oglądać się więcej za siebie”. 

Aby móc wystartować na nowo, weź kartkę i zapisz na niej odpowiedzi na 4 pytania, które warto sobie zadać:

1. Czym właściwie się martwię?

2. Co mogę zrobić w tej sprawie?

3. Co zamierzam zrobić?

4. Kiedy zamierzam to zrobić?

Podchodząc do tego poważnie, dokonajmy szczegółowej i konkretnej analizy faktów. FAKTÓW, a nie domysłów, obaw, fiksacji czy przekonań. A odpowiadając na pytanie czwarte, najlepiej powiedzmy sobie: NATYCHMIAST. Tak możemy przynajmniej spróbować uratować chociażby nasze finanse.


Napisz do mnie!

Jeśli jednak w tym trudnym czasie panika i negatywne myślenie nie pozwalają ci na jasny ogląd sytuacji, napisz lub zadzwoń. Razem przejdziemy przez drogę zdefiniowania realnych zagrożeń i poszukiwania rozwiązań dla faktycznie istniejących problemów.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *