Uncategorized

Jak przestać się bać i zacząć żyć?

Jest kilka rzeczy, których w przeszłości nie zrealizowałem, czego teraz zdecydowanie żałuję. Co było tego powodem? STRACH! Strach, który powoduje, że żyjemy na pół gwizdka i nierzadko postępujemy wbrew samym sobie. Na szczęście mam już to dawno za sobą.

Ludzie boją się absolutnie wszystkiego. I nie mówię tutaj o osobach cierpiących z powodu fobii, nerwic czy ataków paniki ani również o tych, u których mocno odzywają się lęki w konkretnych życiowych sytuacjach z powodu przeżytych traum czy doświadczonych życiowych tragedii.

Nie mówię też o tym strachu, który jako uczucie mocno fizycznie odczuwamy w całym ciele z powodu znalezienia się w sytuacji zagrożenia bądź takiej, która wzbudza w nas niepewność. Ten rodzaj strachu jest nam wszystkim dobrze znany, najlepiej przebadany i opisany. Jako ciekawostkę powiem wam tylko, że cały proces przechodzenia jednej emocji w inną, w tym wypadu zaskoczenia w niepewność, niepewności w obawę a obawę w strach zajmuje około 1 sekundy. Wszystko po to, by postawić nas w stan gotowości, który w wielu sytuacjach jest uzasadniony.

Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy rządzi nami wyimaginowany strach. Taki, który nas paraliżuje i blokuje przed działaniem, choć nie ma ku temu absolutnie żadnego powodu.


Nie, bo się boję!

Nosimy w sobie lęki i strachy, które nie dość, że są zupełnie nieuzasadnione i do niczego niepotrzebne, to dodatkowo odbierają nam jakąkolwiek sprawczość i siłę do działania. Żaden z tych strachów nie jest wielkim potworem, jest obawą, przekonaniem, fiksacją, wyrosłą niestety na pielęgnowanym BRAKU PEWNOŚCI SIEBIE i BRAKU POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI. Im dłużej te lęki karmimy, tym trudniej samodzielnie nam je pokonać, choćby z powodu przyzwyczajenia czy, brutalnie mówiąc, lenistwa.

Pomyśl sobie tylko, jak często stając przed kolejnym wyzwaniem bądź problemem do rozwiązania mówisz: „boję się…”, „boję się, że…”, „mam obawy…” i jak wiele prze to tracisz.

Jest naprawdę sporo tych „boję się”, które w swojej pracy z wami słyszę na sesjach coachingowych. Oto kilka przykładów.

 

Boję się odezwać na spotkaniach w pracy, bo…:

a) nie mam nic ciekawego do powiedzenia,

b) bo mnie wyśmieją,

c) bo powiem coś źle,

d) bo i tak nikt nie będzie tego słuchać,

e) wpisz swoje.

To „boję się” jest niczym innym jak głosem wewnętrznego krytyka, który jak widać wystarczająco już zniszczył twoją samoocenę. I tak każde spotkanie w pracy staje się stresującym wyzwaniem, kosztującym cię całą masę energii.

 

Boję się zmienić pracę, bo…:

a) nie jestem na tyle dobra, by znaleźć inną,

b) znów będę musiała się uczyć nowych rzeczy,

c) bo zawsze może być gorzej,

d) bo nie wiem, co będzie dalej,

e) bo nie mam na siebie pomysłu,

f) wpisz swoje.

To „boję się” to może być z jednej strony brak pewności siebie, z drugiej destrukcyjne przekonania, fiksacje, blokady czy lenistwo.

 

Boję się zrealizować swoje marzenia, bo mąż będzie niezadowolony.

Boję się odmówić, bo się obrazi.

Boję się, że jak tego nie zrobię, to ich zawiodę.

Boję się, że jak to zrobię to ludzie będą gadać.

Boję się…

Mógłbym tak w nieskończoność, ale za każdym tym „boję się” kryje się po prostu twój lęk o reakcję innych, często o to, jak cię odbiorą i ocenią.

Dlaczego? Bo od ich opinii uzależniasz swoje poczucie własnej wartości.

 

Czy jest to dla mnie dobre i zdrowe?

Nie! Każde z tych twoich „boję się” jest silnym hamulcem. Nie osiągniesz swoich celów, nie zbudujesz zdrowej relacji opartej na szczerości i miłości, nie zrealizujesz swoich pasji, nie sięgniesz po marzenia, bo… Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie to krytykować i podkopywać twoje poczucie własnej wartości.

 

Czy można to zmienić? Trzeba! Czy jest to możliwe?

Jest!

Dzięki pracy nad swoim poczuciem własnej wartości pokonałem swoje wszystkie „boję się”, „no może, ale nie wiem w sumie”, „a jak mi się nie uda”, „a jak poniosę porażkę”, „a co ludzie powiedzą”, „przecież to nie wypada”, „czyś ty oszalał?”. I tak dziś jestem totalnie szczęśliwym człowiekiem, który zbędne opinie innych ludzi wyprasza za drzwi. A jedyne czego się jeszcze boję to zemdleć, bo jakoś tak przeraża mnie widok rozwalonej o chodnik krwawiącej głowy, a tak to sobie wyobrażam.

Spotkajmy się!

Więcej na ten temat opowiem wam podczas poniedziałkowego (9 listopada) spotkania na żywo. Jak co tydzień widzimy się podczas audycji „Coaching wieczorową porą” na moim Facebooku – live o godzinie 19:00.

Zapraszam cię też na bezpłatną konsultację, podczas której porozmawiamy o tym, czego się boisz i co możemy z tym fantem zrobić. Nie odkładaj dobrego życia na później! Napisz lub zadzwoń.

Możliwość komentowania Jak przestać się bać i zacząć żyć? została wyłączona