Uncategorized

Jak pokonać strach przed śmiercią i nie zwariować? – moje własne TOP 6.

Umrę na pewno! – to była moja pierwsza myśl na wieść o tym, co się dzieje. 

Z moją alergią prawie na wszystko, astmą i niewydolnością płuc, jestem pierwszy do odstrzału. Do tego dokładnie 15 dni po powrocie z Berlina mój współtowarzysz zachorował, objawy typowe dla grypy. Załamka. Jeśli teraz złapię koronawirusa, nie ma mowy, żebym przeżył…

Los jak zwykle płata mi figle, nie umarłem i do tego mam się świetnie. Choć ciąg przyczynowo-skutkowy w moim mózgu w trybie natychmiastowym ułożył się sam, a moja wyobraźnia drwiła sobie z mojego rozsądku bez oporów, nie wpadłem w panikę. Zabiłem strach swoją sprawdzoną już metodą i pełen spokoju przeżywam każdy dzień kwarantanny, robiąc to, na co nigdy wcześniej nie miałem czasu. Nawet nie mam już żalu i pretensji do świata, że stałem się więźniem w swoim domu. Tak po prostu się stało i już.


Jak pokonać strach przed śmiercią w czasach zarazy?

  1. Opowiedz o nim! Przede wszystkim zaakceptuj fakt, że boisz się o własne życie i że masz do tego prawo, nawet jeśli inni się z tego śmieją. Oni nie są tobą i nie wiedzą, co przeżywasz.

Nie wstydź się tego i nie duś w sobie, by ten niewypowiedziany słowami strach nie urósł do rozmiarów gigantycznej góry lodowej. Opowiedz o tym komuś, kto jest ci bliski, komu możesz zaufać i kto potrafi cię po prostu przywołać do pionu.

Jeśli masz potrzebę kontroli sytuacji, udaj się np. do lekarza. Ja, by poznać realne zagrożenie, udałem się do pulmonologa, by skontrolować stan swoich płuc i dowiedzieć się od eksperta, jakie są rokowania w sytuacji, gdy nie uda mi się uchronić przez wirusem. Odpowiedź pulmonologa była prosta – nie jest z panem ani źle, ani dobrze, jak pan złapie wirusa, to będzie się pan leczył na wirusa. I mnie to wystarczyło, by wrócić do racjonalnego myślenia i nie poddawać się trudnym emocjom. U mnie racjonalizm i nauka zawsze górą.

  1. Powołaj się na rozum i rachunek prawdopodobieństwa. Jeśli stosujesz się do zaleceń, to jakie jest prawdopodobieństwo, że narażasz się na kontakt z wirusem?

Jeśli jesteś trochę hipochondrykiem, który teraz wchodzi schodami, żeby nie dotknąć guzika w windzie, to przypomnij sobie te wszystkie sytuacje, kiedy już niemalże widziałeś się w trumnie. A teraz odpowiedz sobie na pytanie – ile razy w niej faktycznie leżałeś? Jeśli to czytasz, to znaczy, że zero. Skąd zatem myśl, że teraz będzie inaczej? A nawet jeśli złapiesz koronawirusa, to jakie jest prawdopodobieństwo, że umrzesz? Jak wyglądają statystyki? Czy jesteś w grupie ryzyka?

  1. Odrzuć destrukcyjne myśli i przekonania. Jeśli osoby starsze, chore na cukrzycę i nadciśnienie są w stanie pokonać nowotwór złośliwy 3-stopnia i wyjść bez szwanku z ciężkiego udaru, to czemu ty nie miałbyś pokonać zapalenia płuc, nawet jeśli będzie cięższe niż to wywołane innymi przyczynami niż koronawirus?

I nawet jeśli jest to tylko moja myśl, to dopóki mnie wspiera w walce ze strachem, będę w nią wierzyć. Pozbywać się bowiem należy tych przekonań, które są destrukcyjne i dla nas niebezpieczne. A więc np. jestem astmatykiem, więc na pewno umrę. Gdybym się tym teraz karmił, już był oszalał 😉 

  1. Bądź dla siebie najlepszym przyjacielem. Co powiedziałbyś bliskiej osobie, która przyszłaby do ciebie i powiedziała, że boi się koronawirusa i tego, że jak go złapie to pewnie umrze.

Ja bym powiedział, jak zawsze żartobliwie, „weź nie pier…l, nic nie złapiesz. A nawet jeśli, to będziesz mieć co wnukom opowiadać”.

Na ile w to wierzę? Na 100%. Skoro zatem wierzę, że mój najbliższy przyjaciel go nie złapie i potrafię podejść do tego z dystansem, to czemu nie miałbym siebie potraktować dokładnie tak samo?

  1. Śmiej się! Śmiech to zdrowie, to broń, która rozbroi absolutnie wszystko!
  1. Uwierz w siebie i w to, że wszystko jest zmianą! Na koniec pomyśl o tym, ile już wspaniałych rzeczy przeżyłeś, z ilu opresji wyszedłeś bez szwanku i ile masz jeszcze super rzeczy do zrobienia. Podziękuj sobie każdego dnia za to, co masz, działaj w zgodnie ze sobą i ze spokojem uwierz w to, że wszystko jeszcze przed tobą. Uwierz, że za jakiś czas ta sytuacja będzie tylko wspomnieniem. Bo naprawdę będzie! Pamiętaj – nie wystarczy mówić, że się wierzy, to trzeba poczuć. Jeśli masz problem z tym, by czuć i dostrzegać, możesz do mnie napisać.


To dobra lekcja na przyszłość!

Ja z wiara w siebie i ludzki rozsądek, ze spokojem czekam na koniec pandemii. Na moment kiedy będę mógł wsiąść w pociąg i pojechać na obiad do rodziców, których teraz z racji ich wieku i zagrożeń nie odwiedzam. Ten czas pokazał nam, jak bardzo się kochamy i wspieramy, nawet na odległość. Ta budująca więzi tęsknota za rodziną i przyjaciółmi ujawniła się teraz i jest dla mnie czymś wyjątkowym. Na pewno będę o niej pamiętał i wyjdę z tej epidemii jako inna osoba. Jeszcze lepsza dla ludzi i siebie samego. I tego wam życzę! 

 

PS. Na blogu znajdziecie także wpis o panice w czasach zarazy. A jeśli chcecie ze mną porozmawiać lub potrzebujecie wsparcia w tym trudym czasie, napiszcie do mnie poprzez formularz. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *